Moje ulubione pierogi
O Justynie Święs i Kubie Karasiu świat dowiedział się w 2013 roku, gdy postanowili wysłać próbki swoich utworów Łukaszowi Jakóbiakowi. Ten zachwycony ich muzyką zaprosił ich do swojego internetowego programu „20m2” na pierwszy w życiu wywiad. Ludzie zobaczyli wtedy na monitorach swoich komputerów skromne, sympatyczne i inteligentne dzieciaki (Justyna miała wtedy 16 lat, Kuba 17), które mają talent, pasje i morze pomysłów. I oczywiście marzenia, które z czasem zaczęły się spełniać.
Mamy 2017, Justyna i Kuba, czyli zespół The dumplings ma za sobą występy na takich wydarzeniach jak Off Festival czy Open’er Festival oraz na dwóch ważnych festiwalach showcase’owych w Wielkiej Brytanii: Liverpool SoundCity i The Great Escape w Brighton.
Podział ról w ich dwuosobowym zespole jest bardzo płynny: Justyna głównie śpiewa i pisze teksty, a Kuba głównie komponuje muzykę, lecz jak sami podkreślają w wywiadach większość rzeczy robią wspólnie - Justyna ma swoje uwagi i propozycje co do muzyki, a Kuba czasami też pisze teksty lub śpiewa w refrenach.Ich muzyka jest trudna do włożenia w jedną, sztywną ramę klasyfikacji - jest to mieszanka elektroniki i popu z elementami muzyki klasycznej, z mocnymi brzmieniami i wplecionymi dziwnymi dźwiękami.
Moja przygoda z The dumplings zaczęła się całkiem niedawno od wysłuchania ich interpretacji "Ach, nie mnie jednej" Agnieszki Osieckiej. Wcześniej zespół kojarzyłam, próbowałam przesłuchać "Odyseusza" i "Nie gotujemy", ale ich muzyka wtedy mnie nie porwała. Dopiero w tym utworze zakochałam się w głosie Justyny i cudnej aranżacji Kuby.
Teraz włączam spotify i przesłuchuje wszystkie ich piosenki - moja ulubiona playlista (klik). Poniżej jednak wypisze i podlinkuje moje ulubione utwory. I napisze w dwóch zdaniach o czym one dla mnie są.
Warto też zwrócić uwagę na teledyski - The dumplings lubią tworzyć obrazy do muzyki. Są one nietypowe i interesujące.
Kocham Być z Tobą (klik)
Dla mnie jest to utwór o toksycznej relacji, gdy ktoś doświadcza przemocy fizycznej i psychicznej ze strony ukochanej osoby. Nie chce żyć tylko w świecie marzeń, zdaje sobie sprawę z tego, że jest krzywdzona, lecz mimo to - nie odchodzi. Bo jest w pewien sposób uzależniona od tej osoby. Kocha być z nią.
Gdy słucham tej piosenki myślę o moim pokoleniu. Pokoleniu ludzi, którzy późno zakładają rodziny, przez długi czas wynajmują mieszkania zamiast kupić własne, żywią się na mieście. Nie mają swojego stałego miejsca na Ziemi, o które by musieli dbać i poważnych zobowiązań. Są młodzi. Wszystko przed nimi. Żyją jeszcze z głową w chmurach unosząc się parę metrów nad ziemią.
Dla mnie "Betonowy las" świetnie pokazuje jak przyroda łączy się elementami miasta. Pojawiają się lasy bloków, zamiast słońca świeci sygnalizacja, a w tym wszystkim my, którym "ciężko lekko być".
I na koniec - mój faworyt w ostatnim czasie - o samotności, potrzebie bliskości i drugiego człowieka.
Dzięki temu usłyszałam moje ulubione utwory w zupełnie nowych, świeżych aranżacjach. Nie zabrakło zabawnych uwag i żartów ze strony Justyny i Kuby oraz wspólnego śpiewania "Nie gotujemy". Ich piosenki na żywo brzmią jeszcze lepiej niż na płycie (o ile to w ogóle możliwe).
Bawiłam się świetnie, wchłonęłam muzykę całą sobą i gdy tylko znów pojawią się gdzieś w mojej okolicy zapewne ponownie udam się na ich koncert, gdyż jest to wydarzenie o tyle wyjątkowe, że dokładnie w tych samych, koncertowych aranżacjach nie usłyszymy ich piosenek nigdzie indziej.
Tyle ode mnie. Trochę faktów i masa subiektywnych odczuć. Ale z muzyką już tak jest - albo trafia do naszej wrażliwości, albo nie. The dumplings do mnie trafiło.
Ich twórczość z pewnością spodoba się wszystkim tym, którzy cenią sobie dobrą, polską muzykę (choć wiele ich ich utworów jest również po angielsku), lubią muzykę alternatywną oraz niepowtarzalność i unikatowość melodii, tekstów i artystów.










Brak komentarzy:
Prześlij komentarz