Wszyscy jesteśmy powodami
Hannah Baker, uczennica szkoły średniej, popełnia samobójstwo i zostawia po sobie 13 taśm, na których wyjaśnia dlaczego postanowiła odebrać sobie życie. Każdym z powodów jest inny członek społeczności szkolnej. Nagrania otrzymują kolejno tylko te osoby, które również znajdują się na taśmie. Po odsłuchaniu całości, kasety mają trafić do kolejnej osoby z listy.
W pierwszych czterech odcinkach towarzyszymy Clayowi, który jest jednym z adresatów taśm. Z jego perspektywy obserwujemy świat, poznajemy szkołę, miasto i mieszkających w nim ludzi, szkolną hierarchię, funkcje pełnione przez poszczególnych uczniów i razem z nim odsłuchujemy nagrania. Ogólnie jest trochę jak w grze – cały czas chodzimy tylko jedną postacią i wiemy tylko to, co ona ( jest tu ktoś, kto grał/ widział „Life is strange”? Baaardzo podobny klimat). Jest to ciekawe doświadczenie, bo tak jak Clay nie znamy zawartości wszystkich kaset. Często na pierwszy rzut oka ktoś wydaje się być super człowiekiem, a gdy okazuje się, że również ma swoją taśmę nasza opinia o nim może ulec diametralnej zmianie.
Potem konwencja stopniowo się zmienia – coraz częściej widzimy sceny z życia innych bohaterów, w których nie uczestniczy Clay. Jedynym narratorem jest jednak Hannah, która czasami wręcz przejmuje kontrolę nad odcinkiem. Cały czas towarzyszą nam również retrospekcje z jej życia wymuszone przez kasety oraz te będące wspomnieniami bohaterów serialu.
Minusem „13 powodów” jest na pewno powoli rozwijająca się akcja, co powoduje, że niektórzy rezygnują z niego po paru pierwszych odcinkach. Warto jednak zobaczyć go do końca. Ja z odcinka na odcinek zmieniałam zdanie o poszczególnych bohaterach. Niektórych, których uznałam na początku za złych było mi na końcu bardzo żal. Innych, których miałam za spoko gości, znienawidziłam.
Z czasem zaczęłam nieco lepiej rozumieć Hannah. Myślę, że gdyby jedno, konkretne wydarzenie, o którym mówi nie miało miejsca, dziewczyna potrzebowałaby więcej niż 13 powodów, by zakończyć swoje życie. Myślę, że gdyby jedna, konkretna osoba pomogłaby jej – Hannah by żyła.
Czy główna bohaterka pewne sprawy wyolbrzymia? Oczywiście! Wszyscy trochę wyolbrzymiamy, jeśli chodzi o nas. Hannah skupia się jednak na sobie za bardzo nie zastanawiając się nad tym, że także ona rani uczucia innych. Dobrze więc, że jest pokazane to, że ona też nie była całkiem dobra i niewinna i również mogła być czyimś powodem do popełnienia samobójstwa. Tak naprawdę my wszyscy jesteśmy czyimiś powodami, gdyż czasami świadomie, lecz zazwyczaj zupełnie nieświadomie sprawiamy komuś ból.
Nie ma co ukrywać, że zachowanie Hannah jest też często bezmyślne i irracjonalne - chociażby spotykanie się z ludźmi, których uważała za niebezpiecznych czy udawanie, że wszystko jest ok i liczenie, że reszta świata sama się domyśli, że coś się nie tak. Prawda jest taka, że każdy z bohaterów miał własne problemy, nieraz dużo poważniejsze niż te które miała Hannah i o których często dziewczyna nie miała pojęcia, i po prostu starał się jakoś z nimi uporać. Inni nie zwracali uwagi na problemy Hannah, Hannah nie zwracała uwagi na nikogo, koło się zamyka. Oni wszyscy powinni chyba częściej pytać siebie nawzajem czy na pewno wszystko jest w porządku. My wszyscy powinniśmy chyba częściej pytać siebie nawzajem czy na pewno jest w porządku.
Mi najbardziej szkoda było Claya, który wielu rzeczy się nie domyślał, nie wszystko w relacjach międzyludzkich łapał, zauważał. Claya, który po prostu pewnych rzeczy nie ogarniał nie za swojej winy, lecz z powodu swojego charakteru. Z początku tylko dla niego oglądałam „13 powodów”, bo byłam tak ciekawa czym ten biedny, częściowo nieprzystosowany społecznie człowiek mógł zawinić.
Interesujący jest również ogólny wydźwięk serialu, bo okazuje się, że jego odbiór jest różny. Wielu z moich znajomych uważa, że odbiera on nadzieje i pokazuje, że czasami samobójstwo to jedyne wyjście. Potwierdza to fakt, że po jego skończeniu czuje się pustkę. Ja jednak odebrałam to nieco inaczej. Przede wszystkim scena samobójstwa jest dość drastyczna, co pokazuje trochę, że zabicie siebie to nic tak romantycznego i pięknego jak przedstawiają to m.in. szekspirowskie dramaty. Po drugie dla mnie wydźwięk był raczej taki, że samobójstwo to żadne wyjście, bo w sumie nie rozwiązało ono żadnych problemów. Hannah co prawda nie czuła już strachu, wstydu czy złości, lecz jednocześnie odebrała sobie szansę na przeżycie wielu dobrych chwil.
Wielkim atutem "13 powodów" są na pewno nieznani aktorzy – dzieło nabiera dzięki temu realizmu. Dodaje go również obecność w wypowiedziach bohaterów licznych przekleństw, bo nie ma co się oszukiwać– młodzież tak mówi.
Ogólnie serial podejmuje wiele trudnych tematów, nie tylko samobójstwa. Mówi o przemocy rówieśniczej, o samotności, konsekwencjach naszych czynów i przede wszystkim o prawdzie – komu jest ona potrzebna i czy jest w ogóle potrzebna.
Dobrze więc, że „13 powodów” powstało. Bo każdy z nas ma trochę z wyolbrzymiającej wszystko Hannah i trochę z nieogarniającego Claya. Trochę z ofiary i trochę z kata.
I pewnie teraz myślicie – ale jak to? Nikt nie zauważył, że ona chce się zabić? Nie. I jestem prawie pewna, że wy też nie zauważycie. Oglądajcie uważnie.










Brak komentarzy:
Prześlij komentarz