„W świecie ciętej riposty i getrów z H&M tak łatwo się zgubić”
Krystyna zbliża się do trzydziestki, pracuje od lat w
telewizji, ma chłopaka i mnóstwo znajomych, którzy postrzegają ją jako wesołą i
wygadaną imprezowiczkę. Ona jednak czuje się niepewnie wśród ludzi, nie wie o
czym mogłaby z nimi rozmawiać, więc żeby dodać sobie odwagi i być „fajniejsza”
– pije alkohol. I po to żeby się dobrze bawić. I po to by w ogóle „coś” czuć.
Więc pije ciągle – w domu, na imprezach, u znajomych, na wyjeździe. I kiedy
to robi jest jej tak dobrze, tak cudownie i świat jest taki piękny, ale gdy budzi
się rano jest jeszcze gorzej - ona jest brzydka, skacowana i opuchnięta, a
świat znów jest bezbarwny.
Kiedy więc postanawia skończyć z nałogiem obserwujemy jak
próbuje nauczyć się widzieć piękno w otaczającym ją świecie oraz budować
relacje z innymi na trzeźwo. Kobieta jednak pije od czternastego roku życia, więc wszystko przychodzi jej z wielką
trudnością.
„Najgorszy człowiek na świecie” to przede wszystkim relacja
ze świata nałogu. Od Krystyny dowiadujemy się jak wyglądają spotkania AA, z jak
różnymi psychologami człowiek może się spotkać na swojej drodze oraz jak trudna
jest walka z samym sobą. Główna bohaterka zastanawia się nad wpływem dzieciństwa na jej
dorosłe życie, opowiada o wstydzie, o „piętnie”, które się nadaje alkoholikom,
o ciągłym upadaniu i o tym, że jest mnóstwo osób uzależnionych od czegoś i
zapewne tacy ludzie znajdują się w naszym otoczeniu, a my nawet nie spodziewamy
się, że mogą mieć jakiś problem.
Książka skupia się głównie na alkoholizmie i narkomanii,
jednak wypływa z niej jeden fakt – wszystkie nałogi są w pewnym sensie do siebie
podobne. Na tej samej sali spotkań mogłaby siedzieć bulimiczka i narkoman, bo
najgorszy człowiek na świecie to człowiek, który nie może przestać. W centrum
jego życia znajduje się nałóg. Zakupy. Alkohol. Seks. Narkotyki. Jedzenie.
Komputer.
Dzieło Małgorzaty Halber to pozycja skłaniająca do wielu refleksji. Czytając ją
zastanawiałam się czy aby na pewno nie jestem od czegoś uzależniona? Czy nie za
często piję kawę? Czy dam radę nie zjeść przez tydzień nic słodkiego? Czemu
właściwie siedzę tak długo na facebooku? Zaczęłam liczyć ile razy piłam w tym
miesiącu, bo nie oszukujmy się – alkohol jest stałym elementem życia wielu
Polaków – winko do obiadu, piwko po pracy i wódeczka na imprezie. Alkohol jest
legalny, łatwo dostępny i bardzo łatwo
przekroczyć cienką granicę między świadomą konsumpcją a niekontrolowanym
chlaniem.

Małym minusem tej książki jest chronologia. Krystyna w swojej opowieści czasami się cofa przez co momentami byłam lekko zdezorientowana, bo nie wiedziałam kiedy dane wydarzenie miało konkretnie miejsce.
To, co jednak najbardziej mi się w „Najgorszym człowieku na świecie” podobało to brak umoralniania i pouczania czytelnika. Krystyna po prostu opowiada swoją historię. Bez uniesienia, gloryfikacji walki ze sobą i chęci powiedzenia komukolwiek jak powinien żyć. Raczej podkreśla, że wszyscy gubimy się i upadamy, bo jesteśmy tylko ludźmi.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz