środa, 11 października 2017

serial "Riverdale" - sezon pierwszy


Kto zabił Jasona Blossoma?



         Spokojne życie w niewielkim miasteczku o nazwie Riverdale przerywa tragiczne zdarzenie – śmierć Jasona Blossoma – współkapitana szkolnej drużyny futbolowej pochodzącego z zamożnej rodziny od lat zajmującej się produkcją soku klonowego. Początkowo wszyscy myślą, że młody chłopak zginął w wyniku nieszczęśliwego wypadku. Z czasem jednak zostaje odnalezione jego ciało, które świadczy o tym, że był on ofiarą morderstwa. Kto zabił i dlaczego? To pytania, które nurtują każdego mieszkańca Riverdale, a w szczególności czwórkę dociekliwych uczniów miejscowego liceum – Betty, Archiego, Jugheada i Victorię, którzy zaczynają prowadzić własne śledztwo.




           Serial ten wydaje się być przede wszystkim bardzo dopieszczony.  Nawet pojedyncze kadry zachwycają estetyką, symboliką i pięknem, co widać szczególnie w scenach nad rzeką czy w rezydencji Blosoomów.




           Widać, że ktoś przemyślał kostiumy, bo ubrania noszone przez naszych bohaterów doskonale oddają sposób, w jaki kreują się przed światem – chociażby Jughead w swoich swobodnych, czasami trochę niechlujnych ciuchach i czapce na głowie, który widzi w sobie odludka czy Betty w skromnych ubraniach, związanych włosach i butach na płaskim obcasie, którą świat postrzega jako dobrą dziewczynę z sąsiedztwa. Z czasem dopiero obserwujemy, że to jak widzą ich inni różni się sporo od tego jacy są naprawdę. 




            Słychać też, że ktoś przemyślał muzykę. Nie tylko jej jakość – bohaterowie śpiewają nawet własne piosenki, lecz również jej umiejscowienie w czasie np. gdy pełna napięcia scena odkrywania przez dwójkę z bohaterów dowodów w sprawie przeplata się z wesołą muzyką, która jest śpiewna przez innych bohaterów w innym miejscu Riverdale. Zabieg ten jest interesujący i dość nowatorski, gdyż zazwyczaj twórcy preferują, by pełnym dramaturgii sceną towarzyszyła równie niepokojąca muzyka.




              Cała rzeczywistość w serialu zdaje się być dość stereotypowa niczym w typowej, amerykańskiej szkole – zawodnicy szkolnej drużyny futbolowej są najfajniejsi, dopingujące je cheerleaderki ładne, a kujoni są nielubiani.  Z tego względu myślę, że serial przypadnie najbardziej do gustu osobom młodym, chodzącym do liceum. Główna linia fabularna serialu nie jest zbyt skomplikowana – skupia się na szukaniu mordercy. Krok po kroku dowiadujemy się nowych faktów o poszczególnych bohaterach, przerzucamy podejrzenia na kogoś innego i obserwujemy wydarzenia, które przybierają nieraz nieoczekiwany obrót. Możemy obserwować również rozwój bohaterów i ich relacji z innymi – związki, kłótnie, dyskusje oraz stałe tło tego serialu - toksycznych dorosłych, którzy popełniają błędy za które często muszą płacić dzieci oraz nie dają swoim zachowaniem dobrego przykładu młodszemu pokoleniu. Licealiści zdają się być nieraz uwici z nie ze swojej winy w niejasne układy oraz tajemnice  i momentami zdają się w nich dusić pragnąc jednocześnie tylko spokoju, szczerości, prawdy, uwagi. Sami też jednak nie są nieskazitelni  - popełniają własne błędy i zdają się być często zaskakująco mało stabilni emocjonalnie.




                    Większość sytuacji po prostu obserwujemy, jednak momentami występuje również narrator. Jest nim jeden z głównych bohaterów – Jughead, który pisze książkę o bieżących wydarzeniach. Jego słowa rozpoczynają i kończą każdy odcinek rzucając  nieco światła na to, co widzimy na ekranie.




             Pomimo niespokojnej tematyki serialu, oglądanie go było dla mnie doskonałym relaksem – nacieszył oko, był przyjemny dla ucha, zaciekawił na tyle, bym snuła domysły co będzie dalej, a wszystkie kluczowe informacje były mi podawane w odpowiednim czasie, bez zbędnego przedłużania. Polubiłam też bohaterów, choć do każdego z nich mam pewne zastrzeżenia i trochę mieszane uczucia. To co mnie w "Riverdale" przyciągnęło to klimat i piękne ujęcia, to co mnie przy nim na pewno zatrzyma to  ciekawość co będzie dalej. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Muzyczne podsumowanie roku 2018

Photo by  Leio McLaren (@leiomclaren)  on  Unsplash 2018 był dla mnie wspaniałym rokiem - pełnym wrażeń, fantastycznych wydarzeń i ...